Smoki wiedzą, że toalety knajpiane bywają perełkami architektury wnętrz. Jest to dowód na to, że inspiracja może nas dopaść w każdej chwili. W przewodnikach o tym nie piszą (poza okazjonalnymi wzmiankami o czystości), nie ma specjalnych wycieczek „szlakiem ciekawych toalet”, więc to są zazwyczaj miłe zaskoczenia.
Ostatnie smocze odkrycie to nastrojowe WC w jeleniogórskiej „I love Italy”, z marmurową umywalką, wiklinowym przewijakiem a’ la koszyk Mojżesza i stylowymi meblami skrywającymi sanitarne artykuły pierwszej potrzeby. Niestety nie mam zdjęć całości.

Inny przykład. Z toalety w „Kobe” (również Jelenia Góra) można wyjść wzbogaconym o nowe doświadczenie. Zastanawiam się, czy jest jeszcze gdziekolwiek na świecie ustęp, w którym z jednej z damskich kabin z sedesem można podglądać przez weneckie lustro nieświadome tego inne klientki przybytku, przeglądające się w tymże lustrze podczas mycia rąk? Taki oto happening… Zaskakujące spotkanie z Teatrem Absurdu, gratis przy zakupie burgera (pysznego).

Lustro w toalecie, z pozoru zwykłe. Tymczasem od drugiej strony, w sąsiadującej kabinie wc…

…wszystko widać. Ta pani nie wie, że jest podglądana przez weneckie lustro podczas mycia rąk.
W innej kabinie ściany wyłożone są bujną trawą, a neonowe napisy na ścianach zmieniają co jakiś czas kolor. Tu akurat pozornie oczywisty, a jednak kontrowersyjny napis nad sedesem oznajmia obiecująco, że jest albo będzie „fucking awesome”. Co jest takie wspaniałe, i czy dla każdego? I oto pole do dyskusji…

U panów nad pisuarami wychylają się zaciekawione oblicza pań (co prawda tylko na fototapecie), a w jednej z męskich kabin, gdy spojrzy się do góry, dowiadujesz się, że jesteś na dnie…grobu…(Z relacji Smoka -Męża. Nie zwiedzałam osobiście.)
Jeśli o chodzi o estetykę tego przybytku, uczucia mam mieszane…Wiadomo, renesansowe freski to nie są. Jako współczesny happening – jest to całkiem udany projekt. Projektantowi udało się wywołać poczucie niestosowności i odrealnienia w zakamarkach obu toalet, za tę konsekwencję duży plus.



Z poprzednich podróży Smoków na wzmiankę zasługuje porcelanowy szczeniak ze szczotką, przyczajony w kątku w skromnej mikro toalecie restauracyjki w Bassano del Grappa. Później, chodząc po sklepikach w miasteczku natrafiłam na sklep zaopatrzony w podobne porcelanowe figurki zwierząt- strażników szczotek. Być może taki lokalny koloryt.

Jednym z pierwszych WC, któremu cyknęłam fotkę smarfonem na pamiątkę, był sympatyczny kibelek w lanckrońskiej „Arce”. Na razie to mój ulubieniec- ze względu na klimat, który mnie się kojarzy z obrazami Russeau. Brakuje tylko lwów i zaklinacza 🙂


Nie udało mi się ustalić, kim jest człowiek z portretu w toalecie. Klimat tajemnicy pogłębiony 🙂

Sympatyczna notka do klientów na papeterii wykorzystującej motyw ” Złodzieja Truskawek” Williama Morrisa.

Od tamtej pory, kiedy rok temu wykonałam pierwsze zdjęcie, nieoficjalna kolekcja ciekawych toalet powolutku rośnie.
Zainspirowało mnie to do niewielkich zmian w wystroju własnych łazienek w domu. W przyszłości- po remoncie, mam nadzieję wprowadzić większe zmiany.
Mam nadzieję, że na tym nie koniec i coś mnie zaskoczy w którymś z tych miejsc, które odwiedzamy na osobności. Wtedy- będą aktualizacje tego wpisu 🙂

Dodaj komentarz